2014-07-18

Czy nie ma za co chwalić Burmistrza? WYNIKI SONDY

Przed miesiącem ogłosiliśmy sondę-ankietę, za co chwalić Pana Burmistrza. Dziękujemy za wszystkie odpowiedzi. Oto niektóre.

Wiele (niespodziewanie wiele – kilkadziesiąt to naprawdę dużo!) głosów przesłano nam w odpowiedzi na sondę-ankietę „Za co chwalić Burmistrza?” Zdecydowana większość krócej lub dłużej udowadniała, że nie ma za co Burmistrza chwalić. Szanujemy tak liczną reprezentację, ale nie musimy się z tym zgodzić. Zawsze się znajdzie coś, za co można Pana Burmistrza pochwalić. Za co więc można chwalić Pana Burmistrza? Tu nasi Czytelnicy mieli różne propozycje (niektóre musieliśmy trochę przeredagować). Oto one (poza niecenzuralnymi):

·        Za rozkoszny uśmieszek (co widać na zdjęciach). Wygląda może przy tym, jakby miał rozmówców za dzieciaczki (i w takim tonie lubi zagadywać innych), ale to przecież nic złego, bo trochę dziecinności nikomu nie zaszkodzi.

·        Za to, że jest taki rubaszny, przaśny, swojski. Taki swój ze swoich. Przy nim nikt nie musi mieć kompleksów. Może styl ma trochę niewybredny, ale czy jego wyborcy są wybredni? Przecież może celowo przyjął styl prostacki (gargantuiczny, ale to chyba zbyt trudne słowo w odniesieniu do Pana Burmistrza), aby wyborcy nie czuli się przy nim sztywno, nie mieli kompleksów.

·        Świadomie lub nieświadomie podbudowuje i dowartościowuje mieszkańców. Mieszkańcy mogą czuć się lepsi od niego.

·        Jest symbolem Gminy. Jaka Gmina, taki Burmistrz.

·        Jest w jakimś sensie symbolem teraźniejszych Łap. Łap po przejściach. „Swoich Łap”. Lubi to podkreślać, że z dziada jest łapianinem. I nawet chyba z pradziada.

·        Nie trzeba mieć przy nim kompleksów. Nie trzeba się też za bardzo starać. No bo i po co? Jak twierdzi klasyk: I tak „niczego nie będzie”.

·        Ale jest mistrzem głoszenia haseł, mówiących, że będzie dobrze. Czemu ma być dobrze? Bo nie wszystko, co zapoczątkowali inni udało mu się zepsuć.

·        Od razu widać po nim, że nie uprawia sportu. A ilu mieszkańców uprawia? Sympatycznie jest więc tak razem niczego nie uprawiać, nie ruszać się, nie gimnastykować. A po co się tak karać? Ale jak trzeba Pan Burmistrz nawet w garniturze może pokazać, że umie się pobujać, czy pokręcić.

·        Wierzy w zasadę: „Jakoś to będzie”. (Do pierwszej wpadki, wtedy musi znaleźć winnych). Chodzi o to, aby włodarz nie męczył ludzi wymaganiami, nie chciał od nich niczego. A przynajmniej jak najmniej. Sprzątać chodniki? A po co, i tak się nabrudzi? Odśnieżać? I tak znów napada. To jak ZNTK, z którego się wywodzi: nie przejmować, jakoś to będzie. Przecież Zakłady były, są i będą. A że padły? To fakt, ale ile lat ciągnęły? Wystarczająco długo, aby wychować (czy raczej wyhodować) całą generację tak myślących „kierowników”.

·        Łagodzi smutek, żal i stres mieszkańców, masowo opuszczających miasto, wyjeżdżających w Polskę, emigrujących za granicę. Nie żałuje się wyjazdu z Łap, gdy jest źle, nędznie, bez perspektyw. Skoro nic się nie dzieje, to czego żałować, łatwiej wyjechać i nie tak bardzo się tęskni.

·        Jest koleżeński. Otacza się kolegami, kumplami, kolesiami. Nimi obsadza stanowiska.  

·        Szybko zamienia politycznych przyjaciół. Np. serdecznie przyjaźnił się z posłem Damianem Raczkowskim, ale gdy jego akcje w PO mocno osłabły, od razu swoją sympatię skierował na posła Roberta Tyszkiewicza.

·        Rzadko bywa w Urzędzie, czym pozytywnie wpływa na psychiczne samopoczucie urzędników i nie stresuje ich. A oni potem się mu odwdzięczają i też nie męczą go zbytnio.

·        Zapewne niewiele robi, ale przez to i niewiele popsuje. Na pewno nie popsuje tak dużo, jakby mógł. Skoro się nie zna, co będzie się wtrącał. A jak go nie ma, to jak ma robić?

·        Chwalony za to, że pozbył się swego Zastępcy Zdzisława Jabłońskiego, a wcześniej zatrudnił i sprytnie wykorzystał do czarnej roboty. Dzięki temu ludzie mieli (wciąż mają) kogo winić w Gminie. (Do dziś opowiadają niestworzone rzeczy o „Zastępcy Jabłońskim”). Naprawdę nie każdy to potrafi.

·        Za to, że pozbył się z Urzędu  Mariana Olechnowicza. Z szefa kampanii wyborczej awansował go na Kierownika, a potem słusznie odsunął. Dał emerytowanemu nauczycielowi szansę? Dał.   

·        Że nie ma festynów. Nawet latem niewiele się dzieje, ale co z tego? Jak za to jest cisza! Błoga cisza i błogi spokój. Tak cicho, że w całym mieście słychać, jak idą przez Łapy drąc się pijani gówniarze, a motocykliści na głównych ulicach biją rekordy prędkości.

·        Za niewysilanie się w święta państwowe. Nie trzeba się zrywać, chodzić na wspólne obchody. Nie po to ludzie dostają dzień wolny, aby  chodzić na uroczystości. Posiedzą sobie w domu, wyjadą za miasto. Wiedzą, że Pan Burmistrz z garstką jakoś to obejdą w ich imieniu.

·        W każdej wolnej chwili też opuszcza miasto i nie męczy ludzi swoim widokiem. Odpoczywa daleko na Suwalszczyźnie. A przecież mógłby tutaj, ale przecież tym by krępował ludzi, czuliby się zobowiązani szykować mu gościny, „bale”. A tak nie narzuca się.

·        Kontynuuje najważniejsze inwestycje poprzedników (podstrefę, termomodernizację obiektów, inkubator przedsiębiorczości, drogi i in.). I robi to przekonywująco, aby nie zorientowano się, że to inni wymyślili i zaczęli.

·        Chwalony jest za orły na śniegu. Ten dawny zimowy sport młodzieżowy może niesłusznie został zapomniany.

·        Potrafi pokazać, że jest twardzielem. Nic sobie nie robi z wielkiego smrodu z ogromnej hałdy odpadów na terenie b. ZNTK.

·        Jest prorodzinny. Żona może dorabiać w podległej mu jednostce (MOPS).

·        Za lawirowanie. Może nawet mistrzostwo lawirowania.

·        Za jasny garnitur? No, nie bardzo. Tak pisaliśmy (link poniżej), ale tematu ubioru nikt z Czytelników nie podchwycił. (A tak się Pan Burmistrz starał!).

·        Za konsekwencję w spełnianiu marzeń z dzieciństwa. Pragnął być kolejarzem z wielkim lizakiem i co? Już jako Burmistrz chodził w czapce dyżurnego ruchu, a potem przejął dworzec kolejowy. To nic, że wymaga wielu milionów na remont. Ale Pan Burmistrz może w nim posiedzieć, poczuć się dyżurnym ruchu. Popatrzeć przez okno na perony.  Jego marzenia z dzieciństwa spełniają się. To nic, że kosztem wielomilionowych nakładów gminy.

·        Za elastyczność. Przed wyborami w 2010 r. dawał słowo mieszkańcom Daniłowa, że nie zlikwiduje szkoły. Ale głupio nie upierał się przy tym. Jak wygrał wybory energicznie zabrał się za likwidację szkoły. Naprawdę, potrafi być elastyczny.

·        Za szacunek do przyrody i ekologii. W Gminie. Chodniki i ulice sympatycznie zielenią się zielskiem, skwerów pilnują miejskie pieski, a na drzewach ćwierkają wrony.

Tyle na razie przesłanych i przekazanych propozycji „Za co chwalić Burmistrza?” Dziękujemy za wszystkie mejle. Prosimy o  dalsze propozycje, zwłaszcza póki artykuł nie spadnie na dół. Tu będziemy dopisywać następne, jakie do nas wpłyną.

A oto dodatkowe spostrzeżenia, za co chwalić Burmistrza, przesłane Redakcji:

·        Jest przyjazny międzynarodowo – zaprzyjaźnił miasto Łapy z niemieckim miastem W. (coś tam, gdzieś tam), gdzie poza nim i grupą urzędników i radnych nikt z mieszkańców pewnie nie dojedzie.

·        Jest pomocny. Stale pomaga finansowo Staroście Białostockiemu w wykonywaniu jego powiatowych zadań.


FOTO. Źródło: Strona Szkoły Podstawowej w Uhowie (jw.). http://spuhowo.superszkolna.pl/wiadomosci/1/wiadomosc/103755/oficjalne_otwarcie_silowni_pod_chmurka_piknik_rodzinny.


CZYTAJ TAKŻE:
2014-06-16. Chwalimy Pana Burmistrza – za jasny garnitur. Za co jeszcze? SONDA? http://www.portal.lapy.pl/urzad-kontroli-plotek/360,chwalimy-pana-burmistrza--za-jasny-garnitur-za-co--jeszcze-sonda.html

2014-04-06. Energia odnawialna Pana Burmistrza. http://www.portal.lapy.pl/urzad-kontroli-plotek/269,energia-odnawialna-pana-burmistrza.html

2014-04-06. Konferencja o odnawialnej energii. http://www.portal.lapy.pl/aktualnosci/268,konferencja-o-odnawialnej-energii.html

2013-12-31. PINOKIO 2013 http://www.portal.lapy.pl/aktualnosci/147,pinokio-2013.html