2014-01-29

Czy bracia Łapińscy będą walczyć przeciwko sobie o fotel burmistrza?

Bracia Łapińscy, Tomasz i Jacek, lubili razem zajmować się polityką. Ale ponoć od kilku lat są ze sobą w wielkim konflikcie. Konflikt może mieć nową odsłonę, bo Tomasz Łapiński poważnie rozważa wystąpienie przeciw bratu w wyborach na burmistrza Łap. O ile o Jacku jeszcze się w Łapach pamięta, tak o Tomku pewnie wielu już zapomniało. Kilka zatem słów przypomnienia.

Obaj mieszkali z rodzicami i dziadkami (czyli od pokoleń) na tak zwanym Bucu, w dziwnym trójkącie bermudzkim między Łapami, Osse, a Płonką Kościelną. (Niektórzy – także oni sami – wolą używać nazwy Bucz, bo inaczej się kojarzy, ale powszechnie przyjęło się mówić i pisać Buc). Miejscu znanym z ogromnych konfliktów sąsiedzkich, o których można byłoby napisać pokaźną sagę. Jacek mieszka tam nadal z rodzicami, a Tomek, po rozpadzie pierwszego małżeństwa, przeniósł się pod Białystok.

Politykowanie wyssali z mlekiem matki, biorąc przykład z ojca. Obaj są tak zwanymi „zwierzętami politycznymi”, gdy chodzi o kampanię wyborczą. Naczytali się książek, podchodzą więc do wyborów podręcznikowo i nie mają żadnych oporów w kształtowaniu swego wizerunku wyborczego. Tomasz Łapiński, starszy, z pomocą rodziny znakomicie przeprowadził kampanię do powiatu w 1998 r., jako pierwszy zarzucając (dosłownie) Łapy plakatami i ulotkami, gdy inni dopiero przymierzali się do wyborów. Nie było drzewa i płotu w Łapach, na którym nie wisiał jego kolorowy plakat. „Młody, nowa twarz w polityce, trzeba dać szansę młodym” – powtarzano. Potrafił się więc dobrze zaprezentować. Niestety, po wyborach zupełnie stał się niewidoczny, a w roli radnego w powiecie prawie nikt go nie widział. Nie wiedziano, co robi, nie widziano na spotkaniach itd. Wsiąkł. Niektórzy mieli mu za złe, że zadaje się z niewłaściwymi politycznie ludźmi. Zdawało się, że dla niego nie są ważne poglądy, ale kontakty. Znów nagle pojawił się w przed wyborami 2002 r. Podniósł poprzeczkę, chciał politycznie awansować. Tym razem wystartował do Sejmiku. Liczył na pewnych 1200 głosów w Łapach, więc musiał ugrać 1000 głosów w terenie, stąd najpierw zajął się kampanią poza Łapami, a Łapy dopiero w ostatnim okresie kampanii zarzucił (jak cztery lata wcześniej) mnóstwem kolorowych plakatów (komponowanych wedle najnowszych podręcznikowych zasad) oraz potężną ilością ulotek. Nie dostał się. Zajął się przedsiębiorczością, ubezpieczeniami itp. Ożenił się, doczekał się trójki dzieci. Ale rodzinnie nie powiodło mu się. Rodzina się rozpadła. Dzieci zostały przy żonie, a on z drugą żoną i dzieckiem zamieszkał pod Białymstokiem. W czasie wyborów w 2010 r. twierdził, że nie popiera metod brata (kandydującego na burmistrza Łap) i że wstydzi się jego niegodnego zachowania. I wkrótce po tamtych wyborach na tle spraw rodzinnych bardzo się z bratem poróżnił. Niedawno Tomasz tu i ówdzie zaczął rozpowiadać o swym prawdopodobnym starcie na burmistrza Łap. Na pewno, żeby zaistnieć, pokazać się, może i wygrać, ale na pewno przeciwstawić się kandydaturze brata, skontrować Jacka. Na lewo i prawo mówi o ugrupowaniach, które go popierają. Bada teren i reakcje osób. Niewykluczone więc, że to z jego środowiska poszedł wpis na forum, mówiący o jego zamiarze kandydowania, przez co sprawa stała się już dostatecznie głośna.

Tymczasem obudził się także Jacek Łapiński, bo wybory blisko. Podręcznikowo wyliczył, kiedy trzeba zaczął działać. Zapewne znów przejrzał szkoleniowe i pijarowskie podręczniki na temat wyborów oraz tego, jak kreować swój polityczny wizerunek. Ma nie przeszkodzić mu w tym rozpad rodziny, tym bardziej, że robi wszystko, aby syn pozostał z nim. (Będzie mógł uchodzić za ojca samotnie wychowującego synka). Spotyka się sołtysami (szczególnie z  tymi, którzy go poparli w wyborach 4 lata temu), nachodzi albo telefonuje do dyrektorów, działa na forach, kontroluje i wybiera imprezy – szykuje swoje polityczne zmartwychwstanie. Nie udało się wygrać przed czterema laty, to może uda się za kilka miesięcy, w listopadzie? Tym bardziej, że coraz powszechniejsza jest w społeczeństwie krytyka tej władzy, a więc przede wszystkim Burmistrza Wiktora Brzosko.

Tak więc na nudnej ostatnimi czasy łapskiej scenie czy raczej scence politycznej coś się zaczyna dziać. I to za sprawą braci Łapińskich. Niektórzy zadają sobie jednak pytanie, czy to nie jest blef lub trik. Czy ten konflikt to nie zmyłka? Czy bracia Łapińscy po cichu nie umówili się na taki sposób prowadzenia kampanii? Czy nie jest to ich pomysł na wybory? Czy nie wyczytali w podręcznikach, jak przez konflikt, prawdziwy lub pozorny, zwrócić na siebie uwagę? Cóż, trudno mieć jakąkolwiek pewność, jak faktycznie jest. Ci, co ich lepiej znają, zapewniają, że konflikt między braćmi jest faktyczny, czyli że faktycznie nie lubią sięi mają mocne ku temu powody. Jak będzie, zobaczymy.


CZYTAJ TAKŻE:

2014-03-19. Promocja (książki) Jacka Łapińskiego. http://www.portal.lapy.pl/urzad-kontroli-plotek/248,promocja-ksiazki-jacka-lapinskiego-.html

2014-02-18. To nie świadek Jehowy to Jacek Ł. http://www.portal.lapy.pl/urzad-kontroli-plotek/215,to-nie-swiadek-jehowy-to-jacek-l-.html

2013-10-30. Co słychać u Jacka Ł.? http://www.portal.lapy.pl/urzad-kontroli-plotek/8,co-slychac-u-jacka-l.html

fotel_0kw_png.png