2014-01-23

Podstrefa ? czy miało dojść do wielkiego przekrętu?

Przed wyborami podstrefę ogromnie wyszydzano. Potem zaczęto woooolno się nią zajmować. Ale prace spowalniano. Piętrzono trudności. Jednym z (fałszywych) problemów miał być wywóz ogromnej ilości ziemi z wałów. Bębniono w mediach, jakie koszty poniesie gmina. Po nieustannej i zdecydowanej krytyce ze strony opozycji (w tym radnego M. Ołtarzewskiego) okazało się, że ziemi nie trzeba wywozić, a wystarczy rozgarnąć. Błąd, głupota, czy miał być wielki przekręt?

Podstrefa – czy miało dojść do wielkiego przekrętu?

Historia łapskiej podstrefy jest ciekawa. Ponieważ wymyślił ją i przeforsował dla Łap poprzedni Burmistrz R. Czepe. Przeciwnicy, w tym szczególnie zwolennicy obecnej władzy, doszczętnie ją krytykowali. Ale nie w oficjalnych wystąpieniach, lecz plotkami, pomówieniami, atakami na forach. Przed wyborami 2010 r. pojawiły się setki ośmieszających i szkalujących wpisów. Ale po wyborach okazało się, że podstrefa jest trafnym rozwiązaniem i że nalega na jej dalsze tworzenie Urząd Marszałkowski (pod koniec poprzedniej kadencji zapewnił na nią dofinansowanie ok. 5 mln złotych) i temat ten nadal należy też do najważniejszych ze strony Ministra M. Boniego w kolejnych (już ostatnich) rozmowach z władzami Łap. Nowa władza musiała się wręcz tłumaczyć, co w tej sprawie robi. Niestety, nie robiła wiele i bardzo spowalniała działania. Wszystko miało być gotowe na 2012 rok. Niecierpliwiła się Tarnobrzeska Specjalna Strefa Ekonomiczna EURO-PARK WISŁOSAN. Władze zaczęły piętrzyć problemy. Pojawiły się, czy raczej wymyślono, dwa. Jeden, że ziemia z ogromnych wałów zbiornika  nie nadaje się do rozplantowania. Drugi, że nie można odprowadzić wód do wojewódzkiej ulicy Brańskiej. Zaczęły żyć własnym życiem, także w mediach i w społeczeństwie. Szczegółowo piszemy o tym. Poniższy materiał dokumentacyjny jest dość obszerny, ale zachęcamy do wytrwałej lektury.

Choć zajmiemy się tym pierwszym (fałszywym) problemem wywozu ziemi z wałów, słowo napiszmy o tym drugim, bo także rzutował na koszty. Jeszcze w poprzedniej kadencji Z-ca Burmistrza S. Roszkowski uzgadniał z Podlaskim Zarządem Dróg Wojewódzkich odprowadzanie wód z podstrefy do ulicy  Brańskiej. Sprawa wydawała się prosta i oczywista, więc formalne zgody miały być na etapie dokumentacji technicznej. Byli świadkowie tych uzgodnień. Ale w następnej kadencji to rozwiązanie przestało się podobać. Twierdzono, że nie ma zgody ze strony PZDW i trzeba odprowadzać kanałem, biegnącym od Cukrowni i wyżej położonym. I faktycznie formalnie takiej zgody nie wydano. Pojawiły się głosy, że stoi za tym ówczesny Kierownik Inwestycji, Krzysztof Gołaszewski, który mieszkał w pobliżu podstrefy, przy ul. Brańskiej i jakoby miał się obawiać nadmiernego spływu wód. Jakie było faktyczne stanowisko obecnego Z-cy Burmistrza nie wiadomo i oficjalnie się pewnie tego nie udowodni, a wszystko można zastąpić oficjalnymi opiniami odpowiednich instytucji. Ta zmiana podrożyła koszty, bo trzeba było podnieść poziom podstrefy, aby wody spływały cukrowniczym kanałem.Tyle w skrócie, bo to inny problem od tego, którym tu się zajmujemy. Pierwszym były wały, o których władze Łap zaczęły twierdzić, że nie nadają się do rozplantowania. W związku z tym zaczęto podawać gigantyczne wielkości ziemi do wywiezienia i nawiezienia. Te rewelacje wybuchły w Łapach jak medialna bomba, bo rzeczywiście od razu władze poszły z tym do mediów, jakby po to, aby zakrzyczeć ewentualną krytykę bezsensowności tego postępowania. Medialnie przygotowywano opinię publiczną na wielomilionowe dodatkowe wydatki.

Chyba pierwszy medialny krzyk władze Łap podniosły w „Kurierze Porannym” („Strefa ekonomiczna na bagnie. Roman Czepe kupił baseny po cukrowni”, 9.03.2012, Julita Januszkiewicz). Już sam tytuł był zabójczy: podstrefa na bagnie, inwestowanie w bagnie itd. Pojawić się miało mnóstwo bagiennych skojarzeń. Kompletnie nieprawdziwych, biorąc pod uwagę, że była to typowa ziemia rolnicza, zanim utworzono tam zbiornik akumulacyjny Cukrowni. Ale gazeta napisała: „Kupując grunt były burmistrz chciał walczyć z bezrobociem. Dziś już wiadomo, że trzeba najpierw nawieźć prawie 100 tysięcy metrów sześciennych ziemi. A to kosztuje mnóstwo pieniędzy, których gmina nie ma”. Przy okazji Urząd zagrał niedomówieniami, bo w zbiornikach na warstwach ubitej ziemi rolnej faktycznie jest część osadu wapiennego, ale nadającego się zarówno w części inwestycji, jak i do sprzedania rolnikom, jako znakomity komponent w uprawie ziemi. Niewiele z tych informacji wynikało, ale pewnie miał pójść do opinii publicznej sygnał: Tam jest bagno. Co prawda nietórych to bardzo dziwiło, bo wszyscy pamiętali, jak uprawiano tam rolę, ale władze to obchodziło. Ma być bagno.

Tego dnia (9.03.2012) w Obiektywie TVP Białystok ukazał się materiał o dramatycznym tytule „Maleją szanse na podstrefę ekonomiczną w Łapach”. I od razu dramatyczny wstęp: „W Łapach upadła już cukrownia i Zakłady Naprawy Taboru Kolejowego, a teraz czarne chmury zbierają się nad mającą tu powstać podstrefą ekonomiczną. (…). W materiale filmowym Zdzisław Jabłoński, Zastępca Burmistrza, Łap bije  na alarm w sprawie podstrefy: „Maleją jednak szanse, że jej budowa ruszy jeszcze w tym roku. Największy szkopuł jest, że źle oszacowano ilość ziemi, którą trzeba wywieźć i przywieźć, bo planowano, że wyrównają istniejącą ziemię, która jest na wałach. Po naszych badaniach okazało się, że ta ziemia nie nadaje się na to. Telewizja obiektywnie podeszła do tematu i poprosiła o wypowiedź Romana Czepe, radnego, poprzedniego Burmistrz Łap, który kupił tereny pod strefę ekonomiczną. Stwierdził on: „Nie wiem z czym są problemy. To wszystko były tereny rolnicze, które w części przejęto na cukrownię, zrobiono wały sztucznie. Niepotrzebne dzisiaj zbiorniki. Zatem trzeba je rekultywować i przywrócić do stanu pierwotnego”. W programie dodano, że opóźnieniami w budowie w Łapach podstrefy Tarnobrzeskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej zaniepokojona jest Agencja Rozwoju Przemysłu w Tarnobrzegu.

Po kilku tygodniach ukazał się następny artykuł w „Kurierze Porannym” pod pozornie pozytywną wymową tytułu „Łapy. Budowa podstrefy ekonomicznej nie jest zagrożona” (16.04.2012). „Rzecz w tym, że teren, na którym ma powstać podstrefa to w zasadzie baseny. Wypompowano z nich wodę. Trzeba też wywieźć ziemię. W sumie 93 tysiące metrów sześciennych. Szacunkowo ma to kosztować siedem milionów złotych.” Gazeta przytacza wypowiedź Zdzisława Jabłońskiego, Zastępcy Burmistrza Łap: „Jak na razie przygotowujemy studium wykonalności. Wkrótce też ogłosimy przetarg na wyłonienie wykonawcy. (…) Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, roboty zaczną się już latem. Dodatkowo gmina odprowadzi wodę do kanału deszczowego. Będzie to kosztowało 300 tysięcy złotych. Latem planujemy też uzbroić podstrefę, czyli wybudować drogi wewnętrzne, sieć wodociągową, kanalizację. W sumie wszystkie prace pochłoną 13 milionów złotych”. W ten sposób zaczęto przygotowywać grunt pod gigantyczne wydatki.

Radni władzy temat przemilczali. Opozycja żądała wyjaśnień. Na sesji Rady Miejskiej w Łapach (20.04.2012) radny M. Ołtarzewski, przedstawiciel Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości stwierdził: „Nie mogę się pogodzić z tematem wałów ziemnych w podstrefie ekonomicznej. Dlaczego wały nie mogą być użyte jako podkład pod zagospodarowanie podstrefy, żeby nie przywozić ziemi z innego miejsca. Przecież dziś nawet na bagnach się buduje, zalewa się ławy żelbetonowe, na których dopiero stawia się fundamenty. Zatem dziś obojętne jaki to będzie grunt. Skoro  wcześniej tam były pola uprawne, to nie rozumiem, co złego jest w tym gruncie".

            Kolejne wypowiedzi ukazuje protokół z sesji (cytowane):

            Kierownik K. Gołaszewski: „Identyczne pytanie zadaliśmy projektantom. Identyczne było nasze zdanie, jak pana, że te wały powinny być wykorzystane tam. Wystąpiliśmy pisemnie do nich i projektanci stwierdzili, że biorą odpowiedzialność za projekt. Jeżeli tam ma być budownictwo jednorodzinne, czy działki, to wyrazimy zgodę, ale jeśli ma być budownictwo przemysłowe, to nie wyrażają zgody. Tak samo wystąpiliśmy do autora koncepcji i autor koncepcji odpisał wprost, że robił koncepcję, nie wiedząc, co będzie na tym terenie, że robił koncepcję pod podstrefę, ale był informowany, co będzie w tym miejscu. Dlatego taka była decyzja”.

            Radny R. Czepe poprosił o te pisma.

            Przewodniczący: „Prosimy o udostępnienie całej Radzie”.

            Radny M. Ołtarzewski: „Czy nie można się zwrócić do innego rzeczoznawcy?”

            Burmistrz W. Brzosko: „Nie za darmo”.

            Kierownik K. Gołaszewski: „…ustaliliśmy to w ten sposób, że jest to odpowiedzialność inwestora. Inwestor może zadecydować, czy te wały zostaną. Będzie nadzór inwestorski i jeśli inspektor nadzoru, mający uprawnienia budowlane, podpisze się, to wtedy zostaną”.

Burmistrz W. Brzosko: „Wtedy nawet pieniędzy na innych ekspertów nie trzeba wydawać. Spokojnie. Ogłosimy przetarg, nikt nie będzie przewalał ziemi bez potrzeby. Natomiast  W tej chwili mam takie nie inne opinie. Chcieliśmy poprosić o tyle pieniędzy i trudno było w tej sytuacji szukać jeszcze dwóch czy trzech ekspertów,  a kierownik budowy powiedziałby, że jednak trzeba wymienić grunt. Trzeba mieć większą ilość środków, przeprowadzić całą procedurę i potem na gruncie przygotowywanym rozstrzygnąć”.

Radny R. Czepe: „Prosimy w przyszłym tygodniu o kopie pism do skrytek, jak najszybciej, abyśmy się mogli do tego odnieść. (Burmistrz W. Brzosko: majlem). Majlem także – skany pism, pytań i odpowiedzi. Jeżeli uważa pan, że na zimne trzeba dmuchać, skoro dziś się pozyskuje pieniądze, to tak, ale będzie czas to zweryfikować. W związku z dużymi kosztami ta sprawa będzie weryfikowana pod różnym kątem, wydatków, gospodarności, zasadności. Także rozliczenia firm. Nie wyobrażam sobie, że firma, która robi koncepcję, wiedząc, że jest podstrefa, a więc działalność przemysłowa, nie wie, co ma robić. Ma to zresztą dokładnie rozpisane”.

Na 25. sesji Rady Miejskiej (22.06.2012) opozycja wytykała Burmistrzowi ślamazarne budowanie podstrefy (m.in. mówił o tym radny S. Maciejewski w imieniu Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości przy okazji dyskusji nad absolutorium dla Burmistrza) i oczekiwała wyjaśnień. Z-ca Burmistrza Z. Jabłoński stwierdził, że „na podstrefę zaplanowana była kwota 7,5 mln, a potrzeba jest 15 mln na wymianę gruntu.Gdy radnym wydało się to absurdalne, tłumaczył, że zrobiono nawet taką dokumentację i zapewniał, że Urząd Marszałkowski ich wspiera w tych działaniachi zapewniał, że opozycja powinna głosować za udzieleniem absolutorium dla burmistrzaza takie działania. Pojawiło się pytanie o dokumentację. Przecież koncepcja techniczna podstrefy z poprzedniej kadencji nie przewidywała żadnego wywożenia ziemi (poza stosunkowo niewielka warstwą błota defekacyjnego z osadów) i ponoszenia kosztów z tym związanych; wskazywano, że były robione badania dna i ziemi. Na to Z-ca Z. Jabłoński wyjaśniał, że korespondowali z tą firmą i ona zapewniała, że badania robiła, ale nie wiedzieli na co, nie mieli wiedzy, że na podstrefę.  R. Czepe uznał to za absurdalne i wskazał tylko dwie możliwości: albo koncepcja została dobrze wykonana, a w następnych etapach trzeba ją było uszczegółowić i uwzględnić coś, czego nie dało się wcześniej przewidzieć,  albo koncepcja została źle wykonana. Jeśli koncepcja została wykonana źle, to Gmina powinna iść do sądu i żądać zwrotu pieniędzy. Mówienie dzisiaj, że firma nie wiedziała, że tam będzie podstrefa to jest kpina. Na to jest wystarczająco wielu świadków rozmów. Przyjechała firma, aby co zrobić, lotnisko, kosmodrom? Oczywiście, że podstrefę i na ten temat były też rozmowy. Pytanie będzie do Was, czy rozliczyliście zatem tę firmę.

Na tej samej sesji raz jeszcze wystąpił opozycyjny radny MarekOłtarzewski: „Chciałbym się zapytać Pana Burmistrza, czy jednak nie warto pokusić się o opinię innego rzeczoznawcy do badania gruntu, bo nie mieści mi się w głowie, jako inżynierowi, aby nie można było tego gruntu nawieźć na podstrefę. Las Vegas postawiono na pustyni i nie takie wieżowce tam stoją. Przecież Biedronka stoi na bagnie i ma pale bite. Po co wywozić ten grunt i nawozić inny?”

Burmistrz Wiktor Brzosko odpowiadał wymijająco, że nie może zmusić projektanta do zmiany projektu, że czeka na przetarg, który ustali wykonawcę tej inwestycji. „Wtedy zdecydujemy, czy trzeba grunt wywozić, czy też nie”.

Mamy zatem niebywałą sytuację: dopiero po wyłonieniu wykonawcy miało się zdecydować, czy  ogromne zwały ziemi zostaną wywiezione, czy też nie? Czy ogromne koszty będą ponoszone, czy też nie? Przecież wiedza, czy trzeba te koszty ponosić, czy nie, jest ogromnie ważna dla firmy przystępującej do przetargu. Zwłaszcza, gdy jest to przetarg z ofertą ryczałtową. Przecież jedni mogliby sądzić, że ziemię trzeba wywozić, na co Pan Burmistrz ma podkładki, a inni, że wywozić nie trzeba, bo mieliby wiedzę skądinąd. Ta informacja, wywozić, czy nie kosztować mogłaby miliony. To byłoby ogromne pole do korupcji. Sytuacja niezwykle korupcjogenna.

W połowie stycznia 2013 roku ogłoszono przetarg.  (Zamówienie na BIP nr 26592-2013 z dnia 2013-01-18 – Uzbrojenie terenów inwestycyjnych na potrzeby utworzenia Podstrefy Łapy TSSE na obszarze Łapy-Szołajdy, Łapy-Dębowina i Łapy-Łynki). Była tam wskazówka (ekspertyza Politechniki Białostockiej), że ziemię z wałów można wykorzystać. Czyli cała roczna kampania mówienia o bagnie i niewłaściwej ziemi z wałów okazała się fałszywa. Tym bardziej dziwne więc, że po tygodniu w „Kurierze Porannym” w artykule „Podstrefa ekonomiczna w Łapach. Miasto ogłosiło przetarg na uzbrojenie terenu” (24.01. 2013. Autor: jul) przy okazji informacji o ogłoszeniu przetargu Zastępca Burmistrza Zdzisław Jabłoński mówi, że wyłoniona podczas przetargu firma zajmie się także wywiezieniem ziemi, a to w sumie 93 tysięcy metrów sześciennych. „Grunty, na których ma powstać podstrefa, są w zasadzie basenami. (…). W sumie wszystkie prace pochłoną 15 milionów złotych”.Czy po raz kolejny miał miejsce błąd, czy głupota, czy też chodziło o wysłanie określonego zmyłkowego sygnału? Przetarg rozstrzygnięto. Wały okazały się ziemia rolniczą, znakomitą do rozplantowania. Nie trzeba było ich wywozić i ponosić wielomilionowych kosztów. Wszystko to więc okazało się nieprawdą.

W tej sprawie częściej wypowiadał się Z-ca Burmistrza Zdzisław Jabłoński, ale także, co udokumentowaliśmy, Burmistrz Wiktor Brzosko. Niektórzy mogą spłaszczyć temat i powiedzieć, że tak działał Z-ca Burmistrza, emerytowany weterynarz. Ale Burmistrz Wiktor Brzosko doskonale znał sprawę, wypowiadał się na jej temat, a W. Brzosko to inżynier. Z praktyką. Może wygodnie było Burmistrzowi W. Brzosce mieć w Urzędzie takiego zastępcę, na którego można potem zwalić wszystko, mówiąc, że się nie znał? Nas interesuje, dlaczego stworzono tak wielką fikcję? Dlaczego medialnie ją tak bardzo nagłośniono? A potem zapadła cisza. Władze przy każdej okazji chwalą się podstrefą, którą tak bardzo opluwano. Orwell? Ale niech się chwalą, niech chwalą jak najwięcej, zawsze to jakaś reklama i promocja (na ile oczywiście te władze stanowią wizytówkę, reklamę i promocję Łap).


ZOBACZ TAKŻE (obiektywne):
Obiektyw TVP Białystok, „Maleją szanse na podstrefę ekonomiczną w Łapach, (mc), 2012.03.09, http://www.tvp.pl/bialystok/aktualnosci/spoleczne/maleja-szanse-na-podstrefe-ekonomiczna-w-lapach/6699874

Gazeta Współczesna, „Strefa specjalna w Łapach. Tarnobrzeska. Nie suwalska”, Autor: Ireneusz Sewastianowicz, 2010.12.09 http://www.podlaskie.strefabiznesu.pl/artykul/strefa-specjalna-w-lapach-tarnobrzeska-nie-suwalska-46350.html

(Ponadto zob. art. i materiały wymienione w tekście).


CZYTAJ TAKŻE:
2014-07-02. W Bielsku powstaje podstrefa – w Łapach mogła ruszyć 3 lata temu. Rusza teraz, bo 3 lata zmarnowano http://www.portal.lapy.pl/urzad-kontroli-plotek/379,w-bielsku-powstaje-podstrefa--w-lapach-mogla-ruszyc-3-lata-temu-rusza-teraz-bo-3-lata-zmarnowano.html
podstrefa_0kw2_png.png