2013-12-31

PINOKIO 2013

Wiktor Brzosko bezapelacyjnie zasługuje na tytuł samorządowego PINOKIA 2013. Przed wyborami zapewniał w Daniłowie, że nie zlikwiduje szkoły, a potem twierdził, że to nie on likwiduje, ale jego radni. Takich sytuacji było wiele. Ten tytuł jest jak żółta kartka na boisku. W 2014 roku życzymy Burmistrzowi poprawy. Żeby nie kłamał i nie obiecywał na próżno!

Zacznijmy jednak od początku:

  1. Złamanie układu trzech.Przed wyborami Wiktor Brzosko zawarł nieoficjalną koalicję ze Zdzisławem Jabłońskim (szefem Platformy Obywatelskiej w Łapach) i  Jackiem Łapińskim (tworzył własny komitet wyborczy, związany z PSL), że wspólnie zaatakują Burmistrza R. Czepego, a sami nie  będą się atakować, zaś po wyborach podzielą się stanowiskami, zależnie od tego, kto z nich zostanie Burmistrzem. W drugiej turze zwyciężył Brzosko, wygrał więc wariant, że Zastępcą będzie Zdzisław Jabłoński (PO), a Sekretarzem Jacek Łapiński. I faktycznie szybko Zdzisław Jabłoński został przez W. Brzoskę powołany na Zastępcę. Może wtedy jeszcze Brzosko chciał zrealizować plany „układu trzech”. Robiono bardzo złą atmosferę wokół Sekretarz Urszuli Jabłońskiej, ogromnie atakowano ją na Forum Porannego, sondowano reakcje, puszczano fałszywki. I nie miało znaczenia, że jest znakomitą administratywistką i wybitną specjalistką od pozyskiwania środków unijnych. Nie miało znaczenia, że osoba, która ją ma zastąpić nie zna się ani na administracji, ani na samorządzie gminnym, ani na środkach unijnych. Ale Sekretarz U. Jabłońska ocalała, dzięki mandatowi radnej Sejmiku. Burmistrz musiałby wystąpić do Sejmiku o zgodę na zwolnienie radnej, a radni Sejmiku takiej zgody nikomu wcześniej  nie udzielali (bez względu na opcję polityczną). Co się potem stało z układem trzech? Zastępca (emerytowany weterynarz) po jakimś czasie wyleciał z Urzędu, a Jacek Łapiński wzbudził (słusznie?) nieufność Wiktora Brzoski. Tym bardziej, że zaczęły wychodzić na jaw jego zakulisowe działania wobec Brzoski. Tak czy inaczej W. Brzosko pozbył się swoich koalicjantów, ale i potencjalnych rywali.
  2. Obiecanki cacanki, a rządzącemu radość.Wiktor Brzosko wiele obiecywał przed wyborami. Mówił wszystkim to, co chcieli usłyszeć. Po wyborach wydawał się niczego nie pamiętać. Nie mógł sobie przypomnieć konkretów programowych. Niczego już nie deklarował. Ale po co konkrety programowe, skoro cały program sprowadzał się do jednego: atakowania i krytykowania kadencji Burmistrza Czepego.  Dodajmy: kadencji, w której Wiktor Brzosko wygodnie żył jako szef ZWiK, a ZWiK stał się jego zapleczem wyborczym (co zresztą znalazło odzwierciedlenie na liście wyborczej).  
  3. Zmiana stylu? Niestety, na gorsze. Wiktor Brzosko obiecywał w kampanii wyborczej zmianę stylu urzędowania. Nie tłumaczył, na czym jego styl miał polegać. Zaczął od szczelnego zamykania drzwi do swego gabinetu. (Nie rozumiał, dlaczego u Burmistrza Czepego były stale otwarte). Ale samo zamykanie go nie usatysfakcjonowało. Zaczęły go drażnić przezroczyste szyby w drzwiach. Kazał więc je wymienić na nieprzezroczyste. Po co miałby kto wiedzieć, co on robi, czy w ogóle coś robi, czy w ogóle jest  w pracy. A jaki jest skutek tego stylu? Trzeba się nachodzić, aby go zastać i cokolwiek załatwić.
  4. Zmiana stylu: wsadzanie na stanowiska kolegów i politycznych współpracowników. To nic, że niekompetentni, ale swoi.  Jednym z  nich był Marian Olechnowicz (emerytowany nauczyciel, w dodatku miał wysoką dietę radnego w powiecie i dorabiał w szkole) został przez Burmistrza W. Brzoskę zatrudniony jako kierownik – zasłużył się jako szef sztabu wyborczego Brzoski. Podręcznikowy przypadek kumoterstwa. Jego najważniejsze działanie: zmiana nazwy referatu. Awansowała także żona Przewodniczącego Rady Miejskiej. Ten nowy styl: wiele stanowisk obsadzonych osobami związanymi z Burmistrzem. Aby zatrudnić Krzysztofa Gołaszewskiego (Platforma Obywatelska) jako kierownika inwestycji w Urzędzie Miejskim (w poprzedniej kadencji stanowisko to nie było obsadzone) bez konkursu, nieco wcześniej stworzono w ZWiK jedyne stanowisko urzędnicze dla niego. I jako urzędnika przeniesiono go do Urzędu na kierownika. (Potem, po usunięciu Zdzisława Jabłońskiego, został Zastępcą Burmistrza, z klucza Platformy Obywatelskiej). Ten styl: dyrektorem Gimnazjum w Łapach został Sławomir Olszewski, kolega W. Brzoski i towarzysz z listy wyborczej. Tak samo dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 2 został Andrzej Gąsowski (kolega i kandydat z listy wyborczej W. Brzoski do Rady Miejskiej). Nominacje dla oświaty złe, by nie powiedzieć fatalne, ale w politycznej rodzinie.  Takich sytuacji kumoterstwa i powiązań politycznych było co najmniej kilkanaście. Jest cała duga lista. Dodajmy, że Burmistrz (i jego koledzy polityczni) na początku bardzo krytykował pełnienie obowiązków przez dyrektorów gminnych instytucji. I co? Po trzech latach nadal kilku dyrektorów pełni obowiązki (i słusznie, że je pełnią). Dlaczego więc bito pianę wcześniej i atakowano? Aby wstawić na stołki swoich.
  5. Obecne zarządzanie to niemal jedynie przejmowanie pomysłów z poprzedniej kadencji i jednoczenie atakowanie tamtej kadencji.Burmistrz i jego ludzie skupiali się na totalnym atak na poprzednią kadencję. Już na początku Burmistrz Wiktor Brzosko zatrudnił audytorską warszawską firmę do kontroli poprzedniej kadencji, wydając na to 15 tys. złotych. Atak okazał się zupełnie nieudany, a audyt ośmieszony.
  6. Nie dopuszczano opozycji do żadnej funkcji w Radzie Miejskiej.Taka sytuacja nie zdarzyła się wcześniej w żadnej kadencji, przez dwadzieścia lat samorządu. Burmistrz W. Brzosko okazał pogardę podstawowym standardom demokracji lokalnej i samorządności.
  7. Styl Wiktora Brzoski polegał na rugowaniu informacji o działalności opozycji.Szczególnie przejawiało się to w zakazie publikowania interpelacji radnych opozycji. Chodziło o to, aby mieszkańcy nie wiedzieli, w jakich sprawach radni opozycji występują, interpelują, o co pytają. Odmawiał też udzielania informacji publicznych na wniosek, ale po przegranej w sądzie z radnym R. Czepe musiał informacji udzielać.
  8. Szczególnie niegodziwym przejawem stylu Burmistrza Brzoski było zlikwidowanie przez niego dotychczasowej strony gminnej.(Na nowej nie ma 90% informacji z poprzedniej kadencji, albo są głęboko ukryte). Zmarnowano pracę bardzo wielu pracowników Urzędu Miejskiego, a także innych instytucji samorządowych. M.in. zaprzepaszczono ogromne ilość informacji, dokumentów urzędowych, wyjaśnień (m.in. ogromną dokumentację z okresu walki o Cukrownię i ZNTK).
  9. W miejsce poprzedniego portalu gminnego stworzono niewielką stronę informacyjną. Nowa strona (czy raczej stronka) założona w miejsce poprzedniej jest przede wszystkim bardzo ubogo i pozbawiona bardzo wielu treści. Ale dla Burmistrza ważne jest to, czego nie ma. Nie ma całej poprzedniej kadencji. I to wystarczy. Nie musi się porównywać. I nie musi być porównywany. Jedną ze śmieszniejszych praktyk na nowej stronie było cenzurowanie zdjęć. Na początku nie dopuszczano, by ukazały się zdjęcia, przedstawiające opozycję. A przecież Klub Radnych Prawa i Sprawiedliwości jako jedyny zawsze był reprezentowany na uroczystościach. Tak właśnie pokazywano uroczystości 3 Maja, sesję nadzwyczajną z nadania honorowego obywatela i in. Bez opozycji. Nie mogło być na stronie radnych PiS, zwłaszcza radnego R. Czepe, radnego S. Maciejewskiego i innych. Dopiero gdy radni PiS ośmieszyli to na sesjach, zaczęto dopuszczać na stronie zdjęcia, prezentujące na uroczystościach radnych opozycji.
  10. Ten styl, to już w pierwszym roku zaproponowane przez Burmistrzapodwyżki cen wody i odprowadzania ścieków. Za wodę ok. 6,89%, za ścieki ok. 20%. Bez amortyzacji, bez osłony dla mieszkańców. Miało nie być podwyżek. Ale tylko miało. A już w 2011 była podwyżki cen ciepła.
  11. Miała być polityka wsparcia rodzin.Ale wspierała się polityczna rodzina Pana Burmistrza. Na pewno nie pomogła rodzinom podwyżka opłat w przedszkolach w 2011 r. (opłata godzinowa zamiast opłaty stałej).
  12. Swój styl pokazał też Pan Burmistrz swoim radnym koalicji. Po jednym z głosowań na Komisji Finansowej polecił im iść do swego gabinetu i krzyczał, że haruje jak wół, a oni raz sobie łaskawie w miesiącu przyjdą i nawet nie zagłosują, jak trzeba, czyli jak on chce.
  13. Ten styl, to punkt widzenia zależny od miejsca siedzenia. W poprzedniej kadencji Wiktor Brzosko atakował (głownie za plecami) Burmistrza R. Czepe, że chce przekształcić ZWiK w spółkę. (Wtedy przekształcenie dawało możliwość uzyskania znacznych środków unijnych). Nastawiał przeciw temu pracowników, związki zawodowe i in., lecz jako Burmistrz, od razu po kilku miesiącach, przystąpił do   przekształcania ZWiK w spółkę i to zrobił. Oczywiście, żadnych środków unijnych to już nie dawało.
  14. Burmistrz W. Brzosko uparcie podejmował próby sprzedaży terenu b. PGKiM, mimo zdecydowanych protestów opozycji. Dopiero gdy zaczął tworzyć się ZUK, Burmistrz uświadomił sobie, że potrzebna mu będzie baza, gdzie mieściłby się Zakład. Na szczęście do sprzedaży nie doszło i dzięki temu ZUK istnieje, zachowane zostały miejsca pracy, a także mogą tam funkcjonować takie inicjatywy jak „Ekologiczne Mrówki”.  Burmistrz wielokrotnie udowadniał, że nie myśli o własnych zakładach. (ZUK nadal ma ogromne problemy ze sprzętem, bo do tzw. „rewolucji śmieciowej” Gmina w ogóle się nie przygotowywała sprzętowo). Tymczasem pozwalał na zainstalowanie się w Łapach prywatnych firm odpadowych, jak PolSegro, które zafundowało miastu dzikie wysypisko odpadów na terenie b. ZNTK. Do dziś nie można się go tej bomby ekologicznej pozbyć.  
  15. Burmistrz W. Brzosko zwlekał i lawirował z basenem, aż stracił miliony.Twierdził, że basen nie jest  potrzebny, a przynajmniej nie w tych latach. To nic, że tylko teraz Gmina mogła dostać i dostała miliony dofinasowania. Zerwał umowę z Urzędem Marszałkowskim na dofinasowanie, jakie uzyskał poprzedni Burmistrz. Ale, gdy Burmistrz Brzosko zorientował się, że mieszkańcy w ogromnej większości chcą basenu, to znów złożył wniosek (co było śmieszne, skoro wcześniejszą umowę na dofinansowanie zerwał). Pieniądze dostały inne gminy, ale nie Łapy. Uznano, że Łapy nie potrzebują, bo pieniądze już miały, ale oddały. Pytany przez prasę Burmistrz W. Brzosko twierdził, że nic nie wie, bo jest na urlopie.
  16. Miało być lepiej we współpracy z powiatem, bo Burmistrz i Starosta to koledzy partyjni.A wyszło tylko gorzej. Nie tylko nie jest lepiej, ale ponoć relacje obu Panów są pełne niechęci. Powiatowy szpital ledwo ciągnie, a Burmistrz musi dokładać Staroście na jego utrzymanie. Robi dobrą minę i płaci powiatowi. Pytany o szpital zwykle nic nie wie i obiecuje się dowiedzieć.
  17. Burmistrz biednej Gminy wspiera bogaty powiat. Miało być lepiej z drogami powiatowymi, a jest tylko gorzej. Łaskę zrobił Burmistrzowi Pan Starosta, że pozwolił, by Burmistrz dopłacił mu w 2013 r. połowę na remont kawałka (w dodatku tego, który był w lepszym stanie) powiatowej ulicy Granicznej.
  18. Zmarnowano wiele okazji na pozyskiwanie środków unijnych.M.in. na zajęcia pozalekcyjne po około 1 miliona zł. (Wniosek przepadł na ocenie formalnej, co jest zupełną kompromitację, bo nie został dopuszczony do oceny merytorycznej).
  19. Ten styl: żona Burmistrza dodatkowo dorabiała w podległym Burmistrzowi MOPS. Gdyby taka sprawa była w poprzedniej kadencji, to na ten temat pisałaby prasa na pierwszych stronach.  W tej takie działania są standardem. Tak samo jak zatrudnianie dzieci radnych, jak umowy z radnymi na podwykonawstwo i usługi i in.
  20. A jak godzi Burmistrz interes gminny z rodzinnym i koleżeńskim, gdy chodzi o Wspólnotę Binduga?Dlaczego te powiązania ukrywa? Przecież w interesie Gminy jest dokończyć sprawę przejęcia własności terenów parku miejskiego, stadionu, targowicy, stawu i in., które kiedyś  w dobrej wierze przejęto. Dlaczego zatem w tej kadencji Burmistrz Wiktor Brzosko chciał doprowadzić do zawarcia umowy dzierżawy ze Wspólnotą Binduga, by przerwać bieg zasiedzenia przez Gminę. (Już w drugiej kadencji taką umowę ze Wspólnotą Binduga zawarł Burmistrz J. Mojkowski, przerywając bieg zasiedzenia). Dlaczego, gdy  Wspólnota złożyła wniosek o wpis w wielkiej działce 1872 jako właścicieli (w tym ulicy Czeladniczej, lasu, ogródków działowych), decyzja się uprawomocniała, a Burmistrz się nie odwoływał?
  21. Nie ma pieniędzy na miejskiego Sylwestera (bywało na nim nawet tysiąc osób), ale jest na zespół klezmerski na dożynkach dla kilku widzów. I nie ma na inne ważniejsze wydatki. Przez rok trwało zabieganie, naleganie i proszenie, aby Gmina dofinansowała płytę Grażyny Łapińskiej, wybitnej niepełnosprawnej piosenkarki z Łap.
  22. Miało być patriotycznie, a jest wstydliwie.Uroczystości w narodowe święta organizowane są byle jak. Czasem nie było ani Burmistrza, ani jego Zastępcy, bo właśnie wypoczywali. Na największe uroczystości z roku na rok przychodzi coraz mniej mieszkańców. Poza delegacjami instytucji i organizacji czasem na plac Niepodległości przychodzi zaledwie kilku mieszkańców, mimo ustawowego dnia wolnego od pracy. I jak władza traktuje te uroczystości, tak i mieszkańcy. Ale też przypomnijmy, jak wściekle atakowano w poprzedniej kadencji i w wyborach postawione pomniki (Krzyż Sybiraków, popiersie Jana Pawła II, pomnik Niepodległości). Ale w tej kadencji też postawiono pomniki: obelisk Kamieńskiemu (Huzarowi) i in. oraz obelisk poświęcony Niemyjskiemu, ale władza robi przy tym bardzo dziwną ekwilibrystykę. Niby ma udział, a jakby nie ma. Bo skoro się krytykowało…
  23. W wielkim opóźnieniem realizowana jest podstrefa stworzona w poprzedniej kadencji. (Tak bardzo w wyborach opluwana przez zwolenników Brzoski na forach internetowych i in.). Co najmniej dwa lata opóźnienia. Twierdzono, że ogromne wały ziemne nie nadają się do wykorzystania i będę wywożone. Dopiero po zdecydowanym stanowisku opozycji wycofano się  tego idiotycznego pomysłu. Teraz władza nawet już deklaruje chęć zakupu drugiego zbiornika cukrowniczego, ale jak zwykle na mówieniu się kończy.  A co z majątkiem Cukrowni? Co z ogromnym terenem, co z pustymi halami? Dlaczego nie porusza się tego tematu? Dlaczego nie nalega się biogazownię (obiecywaną od lat przez działaczy PSL)?
  24. Gmina nie interesuje się majątkiem Cukrowni, ale jak bogaty wujek przejmuje od Cukrowni drogę.Nie widać nacisku na Krajową Spółkę Cukrową, aby robiła coś z swym ogromnym niewykorzystanym majątkiem, za to Gmina przejęła od Cukrowni starą asfaltową drogą zakładową, którą teraz będzie musiała wyremontować za kilkaset tysięcy złotych. Co za niegospodarność. Jeżeli już ktoś miał przejąć tę drogę, to  powiat, bo łączy on dwie drogi powiatowe. Ale Pan Burmistrz udaje bogacza, dla którego remont drogi zakładowej za kilkaset tysięcy złotych (mówi się o min. 600 tys.) to drobnostka.
  25. Burmistrz W. Brzosko przed wyborami atakował zadłużenie, a potem sam brał pożyczki i kredyty. Wcześniej atakował, jakby udając, że nie wie, iż co roku kilka milionów idzie na ZWiK, którego on jest dyrektorem. I jakby nie wiedział, iż w wyniku zamknięcia Cukrowni i ZNTK Gmina traci ok. 4-4,5 mln dochodów rocznie. Ale W. Brzosko już jako Burmistrz także bierze kredyty i zadłuża gminę, zwłaszcza w roku wyborczym. Punkt widzenia zależy od… W poprzedniej kadencji ZWiK otrzymywał zlecenia na 2,7 mln rocznie, a teraz 600-700 tys. rocznie. To, że Burmistrz nie zabezpiecza wystarczających środków dla ZWiK, jest dramatem firmy, ale cóż mogą zrobić.
  26. Oświata (o fatalnych nominacjach politycznych pisaliśmy wyżej) została pozostawiona samej sobie. I padła ofiarą gry Burmistrza udawania biedaka i bogacza. Burmistrz twierdzi, że rozwija gminę i tworzy budżet proinwestycyjny, a jedocześnie szkołom narzuca politykę zaciskania pasa. Skutkiem tego brakuje pieniędzy na podstawowe zakupy. Największe oszczędzanie miała przynieść likwidacja szkół. Tyle, że szkoła w Daniłowie  miała duże osiągnięcia. Na dodatek została uratowana i obecnie prowadzi ją organizacja pozarządowa, otrzymując subwencję oświatową. W dodatku to tam właśnie, jak wspominaliśmy na początku, przed wyborami Burmistrz zapewniał mieszkańców, że nie zamknie szkoły.
  27. Wiktor Brzosko raz udaje gminnego biedaka, a innym razem bogacza.Zależnie od potrzeby. (Jak nos Pinokia, który to wydłuża się, to skraca). To popłakuje i ubolewa, że  nie ma na nic pieniędzy, że nic nie może, a innym razem chwali się, że realizuje budżet bardzo inwestycyjny. Raz tak, raz tak. Właśnie budżet na 2014 r. ma być budżetem inwestycyjnym. Raz więc jest bogaczem, raz biedakiem, zależnie od potrzeb narracyjnych. Tyle, że bogacza udaje, zadłużając gminę kolejnymi pożyczkami i kredytami. Nawet mieszkania komunalne w już wyremontowanych blokach sprzedaje po 10%, choć Gmina włożyła duże pieniądze w remonty swojej części.
  28. Łaska Burmistrza na pstrym koniu jeździ…Jak arogancko Pan Burmistrz potraktował Caritas, mający zamiar zagospodarować obiekt po byłej Szkole Podstawowej w Bokinach. Była wielka szansa na zagospodarowanie dużego, piętrowego budynku starej szkoły z udziałem środków unijnych. Jak dotąd szansa została zmarnowana, a możliwość pozyskania przez Caritas środków unijnych na ten cel raczej się nie powtórzy.
  29. Burmistrz W. Brzosko poczuł się tak bogaty, że wziął od PKP dworzec, aby go wyremontować.Przejecie przez Burmistrza dworca przez biedną zadłużoną Gminę jest bezmyślnością. W poprzedniej kadencji kolej (władze PKP) zapewniały w rozmowach u Ministra M. Boniego i w mediach (pisał „Kurier Poranny” i in.), że zmodernizują dworzec za 5-8 mln złotych. W tej kadencji PKP uznało, że nie musi wydawać milionów na remont, bo ma do czynienia z Burmistrzem, który przejmie od nich obiekt i sam go wyremontuje lub podremontuje lub tylko pomaluje. Co zrobi, jest im obojętne. Ma zostawić PKP pomieszczenia kolejowe. Jeszcze kilka miesięcy temu na jednej z sesji Burmistrz zapewniał radnych, że nie przejmie dworca bez przedstawienia warunków aktu notarialnego. Bo ważne, jakie są warunki przejęcia. Np. czy Gmina może odsprzedać lokale ltp. Burmistrz zapewniał, ale, jak w wielu innych przypadkach, i tym razem jego deklaracje okazały się fałszywe. Cichaczem, w tajemnicy, przejął dworzec, a radnych nie poinformował. Nie poinformowałby o tym także na grudniowej sesji, gdyby nie pytanie radnych opozycji. Oczywiście, nie przedstawił projektu aktu notarialnego. A co mają się zastanawiać nad sensownością (bezsensownością) przejęcia? 
  30. Krytykowano zakupy nieruchomości z poprzedniej kadencji, ale kupuje się kolejne.Gmina w poprzedniej kadencji wywalczyła tzw. Dom Partii na Dom Kultury. Znakomicie położony obiekt, ale trzeba kilku milionów na remont. (Ma być kino, piętro na  pracownie itd.). Zamiast tego tylko odmalowano go od zewnątrz, bo Gmina  nie ma pieniędzy. Gmina jest biedna. Stąd prowizorka. Ale Pan Burmistrz udaje bogacza i przejmuje od PKP dworzec. W tym momencie Gmina jest bardzo bogata. Nie stać Gminy na poważny remont Domu Partii (także na skończenie remontu MOPS przy ul. Nowej, na drogi, na wiele innych tematów), ale Pan Burmistrz postanowił wyręczyć PKP w kłopocie, jakim jest dla tej ogromnej spółki remont łapskiego dworca. Oni nie chcieli wydać milinów, więc on kupi trochę farby i sprawę załatwi.

Można by długo wymieniać, jak Burmistrz Wiktor Brzosko wielokrotnie mówił nieprawdę i jak wiele obiecywał, nie robiąc nic, by to spełnić. Nie podjął wielu spraw, a wiele stracił. Porzucił temat oczyszczania starorzeczy. Nie powrócił do kwestii spółek wodnych. Obiecywał poprawić wizerunek Gminy, a stał się Gminy najgorszą wizytówką. I nie chodzi, oczywiście, o wygląd, ale o postawę – publicznej, społecznej i politycznej i programowej apatii, postawę kojarzącą się z nieróbstwem i brakiem woli zmian.  Burmistrz deklarował promocję Gminy, a sam jest jej antypromocją. I absolutnie nie chodzi o fizyczny wizerunek, ale o styl zarządzania, a właściwie braku zarządzania. Chodzi o marazm, bylejakość i bezruch, w jaki wpadły Łapy. A do tej powszechnej apatii dochodzi powszechna szarzyzna i powszechny brud. Miało być tak dobrze i tak pięknie, a jest cofanie się. Tak wiele obiecywał Wiktor Brzosko w kampanii wyborczej. Na próżno, na pusto, fałszywie. Dlatego Pan Burmistrz Wiktor Brzosko zostaje Pinokiem 2013 roku w naszej Gminie.

Ale Pinokio to nie jest postać negatywna. Przynajmniej w pewnym momencie, gdy się zmienia, na koniec. Życzymy więc, aby w ostatnim roku Pan Burmistrz się poprawił. Za bardzo zależy nam na Gminie, aby nie chcieć tej przemiany. Chcemy jej.

 (Dziękujemy grafikowi, a właściwie grafikom, za Pinokia. Oczywiście, za obrazek Pinokia).

[Publikacja: 2013-12-31 15:53:37]


CZYTAJ TAKŻE:

Spór o nos Pana Burmistrza http://www.portal.lapy.pl/urzad-kontroli-plotek/150,spor-o-nos-pana-burmistrza.html

PODLIZAK ROKU 2013 – radny R. Falkowski http://www.portal.lapy.pl/urzad-kontroli-plotek/159,podlizak-roku-2013--radny-r-falkowski.html

PODLIZAK goni za PINOKIEM http://www.portal.lapy.pl/urzad-kontroli-plotek/164,podlizak-goni-za-pinokiem.html

Konkurs o tytuł - PODLIZAKA ROKU 2013 http://www.portal.lapy.pl/urzad-kontroli-plotek/141,konkurs-o-tytul-----podlizaka-roku-2013.html

pinokio_ii_png.png